Jak znaleźć motywację do nauki języka obcego? Sprawdź te pięć punktów!

Marzysz, żeby nauczyć się nowego języka, ale brakuje Ci wytrwałości? Te pięć rzeczy sprawi, że nie zabraknie Ci motywacji do nauki języka obcego! Już od dawna marzę o tym, żeby nauczyć się nowego języka albo żeby wrócić do nauki języka, którego uczyłam się lata temu. W końcu podejmuję decyzję, żeby to marzenie zacząć realizować. Kupuję fajną książkę, piękny zeszyt, rozplanowuję naukę, może znajduję nauczyciela. Bardzo się cieszę i mam dużo zapału. Przez pierwszy tydzień uczę się prawie codziennie. Ale mija miesiąc, a mnie coraz trudniej jest znaleźć chociaż chwilę na naukę. Książka gdzieś znika, zasłonięta przez przedmioty, których używam na co dzień, a ja zaczynam rezygnować z zajęć z nauczycielem. Brzmi znajomo? To bardzo częsty scenariusz, który powtarzamy wielokrotnie w naszym życiu. Co możemy zrobić, żeby tym razem zakończył się inaczej? Zastosujmy się do tych pięciu wskazówek, a motywacji do nauki języka obcego nam nie zabraknie! 1. Konkretne i mierzalne cele Nauka języka (podobnie jak każdej innej umiejętności) nie ma końca. To przygoda, której wystarczy na całe życie. Nigdy nie nadejdzie moment, w którym będziemy mogli powiedzieć: tak, teraz już w pełni znam ten język. Nie powiemy tak nawet o swoim języku ojczystym. Jeżeli jesteśmy ambitni i postanawiamy sobie, że nauczymy się języka obcego, będzie nam trudno usatysfakcjonować samych siebie rezultatem. A jeśli będziemy nieustannie czuli się nieusatysfakcjonowani, szybko stracimy motywację. Jakie cele powinniśmy więc sobie wyznaczać? Nauczymy się płynnie odmieniać czasowniki w czasie teraźniejszym. Nauczymy się opowiadać o naszych pasjach. Przeczytamy pierwszą powieść w języku obcym. Zdamy certyfikat B1. Podczas wyjazdu zagranicznego pójdziemy na zakupy do sklepu z butami i zapytamy sprzedawcę o inny rozmiar, inny kolor i o zdanie na temat upatrzonego przez nas modelu butów. Ugotujemy obiad z przepisu w języku obcym (np. ze strony giallozafferano). Niektóre z tych rzeczy zajmą nam wiele miesięcy, inne zrobimy w jeden dzień. Znajdźmy sobie cele zarówno długo- jak i krótkoterminowe. Satysfakcja po ich zrealizowaniu będzie doskonałą motywacją do dalszej nauki. 2. Znajomi, których pasjonuje to samo, co nas Motywację do nauki języka obcego pomogą nam utrzymać nasi znajomi. Czy w naszym otoczeniu są ludzie, którzy podzielają tę pasję do danego języka lub kultury? Napiszmy do nich od czasu do czasu prostą wiadomość w tym języku (Ciao! Come stai? Hai sentito che…?). Porozmawiajmy z nimi o tym, czego ostatnio się nauczyliśmy lub jakie mamy ulubione słówka. Zaproponujmy im wspólny wieczór gier, który będzie okazją do powtórki słówek lub do prostych dialogów w języku obcym (propozycje gier znajdziesz tutaj i tutaj). A jeżeli nikogo takiego nie znamy? Poszukajmy spotkań językowych w naszej okolicy. Wybierzmy się na tandem językowy, warsztaty (takie jak te, które organizuję co miesiąc w Poznaniu) lub dni kultury. Możemy też zapisać się na grupowy kurs językowy. Możliwość poznania ludzi uczących się języka na tym samym poziomie co my, jest największą zaletą takich kursów. Poszukajmy grup językowych na Facebooku lub zamieśćmy ogłoszenie na grupie naszej dzielnicy/miejscowości. 3. Ciekawostki o języku i kulturze Czy wiesz, dlaczego Włosi nie piją mlecznych kaw po obiedzie? A jakie kwiaty wręczają kobietom ósmego marca? I kto przynosi włoskim dzieciom prezenty szóstego stycznia? Ciekawostki dotyczące kultury i języka, które nas zafascynowały, będą podtrzymywały nasze zainteresowanie i przypominały, że przerwa od nauki trwa już wystarczająco długo. Nie musimy wyszukiwać takich ciekawostek sami. Zaobserwujmy na Instagramie konta pasjonatów języka i kultury, które nas interesują. Zapiszmy się na ich newslettery. Zasubskrybujmy kanały na Youtubie. Jest bardzo wielu twórców internetowych robiących świetną robotę. A z dużej części ich pracy możemy korzystać zupełnie za darmo. 4. Podróż zagraniczna Nic nie jest tak dobrą motywacją do nauki języka obcego, jak podróż do kraju, w którym ludzie się nim posługują. Szczególnie, jeśli rzeczywiście mamy możliwość trochę w tym języku porozmawiać. Jeżeli podróżujemy ze znajomymi, postarajmy się zorganizować czas w taki sposób, żeby chociaż godzinkę czy dwie każdego dnia spędzać osobno. Wykorzystajmy ten czas na to, żeby poprowadzić choćby krótkie rozmowy z ludźmi stamtąd, np. w sklepie czy w kawiarni. Czy na podróż zagraniczną trzeba odłożyć duże pieniądze? Jeżeli pasjonujemy się językami krajów Dalekiego Wschodu, to prawdopodobnie tak. Jeśli natomiast uczymy się włoskiego, hiszpańskiego, francuskiego, czy innego języka europejskiego, to możemy sobie zorganizować taki wyjazd za naprawdę niewielkie pieniądze (o tym, jak możemy zaoszczędzić na dodatkowym bagażu w samolocie, czy na jedzeniu, pisałam już jakiś czas temu). 5. Książki, filmy, seriale A jeżeli w danym momencie nie możemy sobie pozwolić na zagraniczną podróż, to podróżujmy czytając książki lub oglądając filmy i seriale mocno osadzone w kulturze danego kraju. Poczujmy się, jakbyśmy byli we Włoszech, czytając powieści Marleny de Blasi („Wieczory w Umbrii”, „Tamtego lata na Sycylii” „Tysiąc dni w Wenecji”) – możemy przy tym ugotować sobie którąś z potraw, o których pisze autorka. Rzućmy pracę w korporacji i wyjedźmy na rok do Florencji razem z Kamin Mohammadi w jej książce „Bella figura”. Spędźmy jeden dzień w Rzymie robiąc to, czego jeszcze nigdy nie robiliśmy, razem z Audrey Hepburn i Gregorym Peckiem w filmie „Rzymskie wakacje”. Podziwiajmy piękno Sycylii, rozwiązując zagadki kryminalne z komisarzem Montalbano w książkach Andrei Camillerego lub w serialu stanowiącym ich ekrenizację. A jakie książki i filmy lub seriale Ty polecisz wszystkim nam, uczącym się języka włoskiego?
Jak uczyć się słówek szybko i skutecznie?

Bardzo konkretne wskazówki jak uczyć się słówek. Nawet w dużych ilościach. I tak, żeby ich nie zapomnieć. Odpowiedzi na najczęstsze pytania. Zapamiętywanie słówek zawsze było dla mnie najtrudniejszą częścią nauki języka. Dużo łatwiej przychodzi mi opanowanie kolejnych działów gramatyki. Nie mam najlepszej pamięci do słówek, dlatego żeby skończyć studia filologiczne, musiałam znaleźć na nie dobry sposób. W tym artykule dzielę się moimi doświadczeniami, odpowiadając na najczęstsze pytania pojawiające się w tym temacie: Jakiej liczby słówek powinniśmy się uczyć jednocześnie? Czy uczenie się słówek z listy ma sens? Czy fiszki i aplikacje do nauki słówek są skuteczne? Czy można nauczyć się kilkuset słówek w jedną noc? Czy można nauczyć się słówek tak, żeby zapamiętać je na całe życie? Ilu słówek trzeba się nauczyć, żeby mówić biegle w języku obcym? Etap pierwszy, czyli zapamiętywanie W nauce słówek możemy wyodrębnić dwa etapy: „zapamiętywanie” i „przyswajanie”. Celem pierwszego jest zapamiętanie krótkotrwałe. Tutaj dobrych metod jest bardzo wiele. Ważne, żeby nauka nie polegała jedynie na przyglądaniu się i wielokrotnym czytaniu naszych słówek. Zamiast tego, dobrze jest próbować sobie przypominać, jakie jest znaczenie danego słówka lub jak coś się nazywa w języku, którego się uczymy. Dla przykładu, przyklejanie na różne przedmioty karteczek z ich nazwą w języku obcym, uważam za nieskuteczną metodę. To, że wiele razy zobaczymy dany wyraz, nie wystarczy, żeby go zapamiętać. Inaczej będzie, jeśli na nieprzezroczystych opakowaniach nakleimy karteczkę z opisem ich zawartości w języku obcym. W kuchni możemy opisać w języku obcym pojemniki z solą, cukrem, ryżem czy przyprawami. W takim przypadku za każdym razem, kiedy będziemy szukali danego produktu, będziemy musieli przypomnieć sobie, co oznaczają słówka opisujące nasze opakowania. Dodatkowo, według mnie, warto uczyć się słówek bez tłumaczeń. Zamiast odpowiednika w naszym języku, możemy nowe słówko połączyć z obrazkiem lub z innym słówkiem, np. synonimem lub przeciwieństwem. Jak uczyć się słówek w dużej ilości Lista słówek może być dobrą metodą. Nie zapisujmy jednak ciasno obok siebie słówka i jego znaczenia. Przedzielmy kartkę na pół i w jednej kolumnie zapiszmy nasze słówka, a w drugiej umieśćmy ich synonimy lub ilustracje. Ucząc się z takiej listy, jedną część zakrywamy i próbujemy sobie przypomnieć ,co jest po drugiej stronie. Podobną metodą są fiszki, małe karteczki zawierające nowe słówko po jednej stronie, a ilustrację, definicję, synonim bądź tłumaczenie po drugiej. Świetnym sposobem są również gry karciane, takie jak memory, Piotruś, kalambury (na temat gier więcej przeczytasz tutaj). Dostępnych jest też wiele bardzo dobrych aplikacji do nauki słówek. Bardzo lubię aplikację Quizlet. Pozwala ona tworzyć multimedialne fiszki i automatycznie tworzy dla nas dosyć zróżnicowane ćwiczenia na słownictwo. Na studiach uczyłam się z jej pomocą nawet kilkuset słówek w jedną noc. Choć już po zaliczeniu kolokwium, słówka bardzo szybko uciekały mi z głowy, bo z nich nie korzystałam. Teraz poprzez tę aplikację udostępniam moim uczniom fiszki ze słownictwem z każdej lekcji. Możecie zobaczyć jak to wygląda tutaj. Etap drugi, czyli przyswajanie Samo zapamiętanie słówek nie sprawi jeszcze, że będziemy potrafili z nich korzystać. Zdarza się tak, że potrafimy recytować całe listy słówek, ale kiedy chcemy użyć ich w zdaniu, nie możemy ich sobie przypomnieć. Szczególnie, jeśli uczyliśmy się słówek wraz z ich tłumaczeniem, a nie znaczeniem (ilustracją, definicją). Poza tym słówka, które spamiętaliśmy stosując jedną z opisanych powyżej metod, szybko umykają nam z głowy. Lista wyrazów do powtórzenia robi się z dnia na dzień coraz dłuższa. Te problemy nie wynikają z tego, że metody są złe, a z tego, że są one jedynie pierwszym etapem nauki słówek. Drugi etap to przyswojenie zapamiętanych słówek. Polega on na wykorzystywaniu nowych wyrazów w wypowiedziach (mówionych lub pisanych) oraz na stykaniu się z nimi w różnych kontekstach (słyszanych lub czytanych). Jak możemy to zrobić? Po pierwsze, ucząc się słówek tematycznie. Dzięki temu będzie nam łatwiej znaleźć teksty, w których nasze słówka są wykorzystywane lub użyć wielu nowych słówek w jednej wypowiedzi. Na przykład, kiedy nauczymy się słówek związanych z ubraniami (rzeczowników, czasowników i przymiotników), możemy opisać, w co jesteśmy ubrani lub co chcemy spakować na wyjazd. Przy okazji, opowiadanie o sobie dużo lepiej wpływa na zapamiętywanie niż mówienie o anonimowych ludziach ze zdjęć z podręcznika. Możemy poczytać proste teksty na temat trendów ostatniego sezonu lub pooglądać filmiki na youtube’ie na temat minimalizmu i szafy kapsułowej. Po drugie, nie uczmy się dużych ilości nowych słówek, dopóki nie przyswoimy tych poprzednich. Przyswojone słówka nie wymagają ciągłych powtórek. Nasza lista powtórkowa nie będzie więc rosła. A jakie są Wasze doświadczenia z nauką słówek? Może macie jakieś sprawdzone sposoby, które pomogą mi podczas nauki kolejnych języków? Bardzo chętnie o tym przeczytam.
Czy mam talent do języków obcych?

Czy poligloci mają talent do języków obcych, a ja nie? Dlaczego inni potrafią się uczyć języków obcych, a mnie się nie udaje? Odpowiedź Cię zaskoczy! Marzysz o tym, żeby nauczyć się mówić po włosku, hiszpańsku czy po francusku, ale boisz się, że się nie uda? A może wciąż męczysz się z angielskim i zaczynasz tracić wiarę w to, że Ty też możesz się angielskiego nauczyć? Zastanawiasz się, czy trzeba mieć talent do języków obcych? A może zazdrościsz poliglotom talentu, samemu poddając się i rezygnując ze swojego marzenia? Czy Ty też możesz zostać poliglotą? Przeczytaj, a się dowiesz! Zwątpienie we własne możliwości Skoro czytasz ten artykuł, prawdopodobnie zdarzyło Ci się kiedyś pomyśleć, że nie masz talentu do języków obcych. We mnie szkoła zbudowała przekonanie, że nie nadaję się do sportu. Fatalnie wypadałam na testach sprawdzających rozciągnięcie do skłonu. Nigdy nie byłam szybka. Od gry w siatkówkę bardzo mnie bolały ręce, więc nawet nie chciałam próbować przebić piłkę na drugą stronę siatki. Kończąc liceum, a potem pierwszy rok studiów (obowiązkowy W-F) myślałam sobie – nigdy więcej sportu, ja się do tego nie nadaję. Ale sport to nie tylko naturalne predyspozycje do szpagatów i szybkie bieganie. Dzięki mojej fascynacji jazdą figurową na wrotkach odkryłam, że bardzo lubię i naprawdę nieźle sobie radzę z ćwiczeniami wymagającymi równowagi oraz ze statycznymi ćwiczeniami siłowymi. Moje ciało nie jest elastyczne i nie daje się łatwo rozciągać, ale mnie marzą się szpagaty. Po dwóch latach regularnych ćwiczeń z rewelacyjną trenerką personalną jestem całkiem blisko tego celu (możesz śledzić jak mi idzie na moim Instagramie). Ktoś inny osiągnąłby go w znacznie krótszym czasie, ale moja sytuacja też ma swoje zalety. Poznaję i wzmacniam swoje ciało, uczę się lepiej rozumieć jego potrzeby. Gdybym szybciej osiągnęła wymarzony cel, nie rozwinęłabym pozostałych umiejętności. Na czym polega talent do języków obcych? Co mają wspólnego zmagania sportowe z nauką języków obcych? Oba zagadnienia są podobnie złożone. Nie istnieje coś takiego jak jedna predyspozycja do sportu, czy jedna do nauki języków. Na nasz tzw. talent do języków obcych, składa się cały szereg predyspozycji. Są to między innymi dobra pamięć długo- i krótkotrwała, łatwość dostrzegania analogii i rozbieżności, zdolności nawiązywania komunikacji i relacji z innymi ludźmi, dobra koncentracja, dobry słuch. To także odporność psychiczna na niepowodzenia, umiejętność akceptowania błędów, jako nieodłącznego elementu procesu zdobywania umiejętności i wiele innych czynników. Każdy z nas ma naturalne predyspozycje i przewagę nad pozostałymi w niektórych aspektach. Być może jest to świetna pomięć do słówek, a może pewność siebie, czy łatwość nawiązywania relacji. W innych kwestiach natomiast, dla osiągnięcia tych samych rezultatów, musimy przyłożyć się dużo bardziej niż inni uczący się. Może to być trudność z koncentracją, a może właśnie strach przed popełnieniem błędu. Zwróćmy uwagę na to, że wszystkie wspomniane zdolności przydają się w życiu nie tylko podczas nauki języka obcego. Pamiętajmy też, że każdą z nich możemy rozwijać. Uczmy się więc, korzystając z naszych naturalnych predyspozycji i pracujmy nad naszymi słabymi stronami. Nauka języków obcych jest świetnym sposobem na doskonalenie wszystkich tych cech. Co zrobić, żeby mi też się udało? To co odróżnia poliglotów od osób które bezskutecznie próbują uczyć się języków obcych, to wcale nie jest talent (a przynajmniej nie w dużym stopniu). Ich sukces wynika z tego, że uczą się w sposób bardzo wydajny oraz z tego, że nie tracą czasu i energii na naukę nieefektywną. Niestety mało kogo z nas szkoła nauczyła, w jaki sposób skutecznie się uczyć, ani tym bardziej jak uczyć się języków obcych. Często było wręcz odwrotnie. Szkoła ukształtowała nas do uczenia się na sprawdzian (i to najlepiej na ostatnią chwilę), a nie po to, by wykorzystywać wiedzę w praktyce. Wyrobiła w wielu z nas złe nawyki tracenia czasu na robienie idealnych, pięknych notatek (szczególnie u dziewczynek). Dla wielu osób sprowadziła naukę języka do rozwiązywania zadań gramatycznych i uczenia się słówek z listy (a gramatyki i słówek można się uczyć na skuteczniejsze sposoby). Co więc możemy robić tak jak poligloci, po to żeby nasza nauka dawała tak dobre wyniki? Zastanówmy się co jest naszym celem i w jaki sposób do niego dążymy. Kiedy uczymy się języka obcego, zwykle mamy na celu to, żeby w tym języku płynnie mówić i dobrze rozumieć to co mówią do nas. Poza tym (choć nie zawsze) chcemy rozumieć tekst pisany oraz sami potrafić takie teksty redagować. Do tego celu jest nam potrzebna znajomość słówek i wyrażeń oraz gramatyki. W jaki sposób pracujemy nad rozwijaniem każdej z tych czterech umiejętności (mówienie, słuchanie, pisanie, czytanie)? Czy słówek i gramatyki uczymy się w sposób wydajny? Czy poznane słówka i zagadnienia gramatyczne potrafimy wykorzystać w praktyce, np. podczas rozmowy w języku obcym? Jeżeli masz wątpliwości lub szukasz sposobu, żeby swoją naukę usprawnić, koniecznie sprawdź następne artykuły, dedykowane każdemu z tych tematów z osobna. Kolejny artykuł już w najbliższy poniedziałek.
Jak spakować kosmetyki do samolotu – pielęgnacja w podróży

Jak zmieścić się w samolotowych ograniczeniach co do płynów, żeby jednocześnie nie ucierpiała na tym nasza pielęgnacja w podróży? Co i w jaki sposób zapakować, a co zastąpić innym produktem? Pisałam już o tym, jak zmieścić ubrania w małym plecaczku podręcznym w samolocie, czas zająć się tematem kosmetyków. Czy można ograniczyć kosmetyki do pielęgnacji w podróży do szamponu i kremu z supermarketu? Można, ale można też niewielkim wysiłkiem zrobić dla naszej skóry znacznie więcej. Nawet jeżeli lecimy samolotem i wolno nam zabrać ze sobą tylko bardzo ograniczoną ilość płynów. Nasza cera bardzo szybko nam się odwdzięczy za ten niewielki wysiłek. Opakowania 100 ml w przezroczystej torebce o pojemności 1 litra Drogerie sprzedają mini wersje przeróżnych produktów. Taka mała buteleczka kosztuje jednak niewiele mniej niż duża butelka. Jedynym produktem codziennego użytku, który moim zdaniem warto kupić w małym wydaniu podróżnym, jest płyn do soczewek. Awaryjnie można go zastąpić solą fizjologiczną, jednak w odróżnieniu od dedykowanego do tego celu płynu, sól fizjologiczna nie ma właściwości antybakteryjnych. Innym, być może tańszym rozwiązaniem, jest zabieranie w podróż soczewek jednodniowych. Poza płynem do soczewek, którego nie wolno przelewać do innych butelek, większość kosmetyków warto pakować w taki właśnie sposób. Możemy kupić zestaw pustych buteleczek i używać ich wielokrotnie. Możemy też wykorzystać do tego celu małe opakowania po kosmetykach (np. pojemniczki do soczewek, buteleczka po płynie antybakteryjnym). Warto opisać buteleczki, nawet jeśli wydaje nam się, że będziemy pamiętać, co jest w środku. Po powrocie koniecznie wykorzystajmy resztki produktów z małych opakowań. Czas ich przydatności do użytku nie jest nieograniczony. Zwykle jest to około pół roku od momentu otwarcia oryginalnego opakowania lub zgodnie z terminem ważności na oryginalnym pudełku. W przypadku przelewanych kosmetyków łatwo jest przegapić ten moment. A które produkty warto przelać do małych opakowań? Przede wszystkim kremy i balsamy do twarzy i do ciała, krem do opalania, maści przeciwbólowe, odżywkę do włosów. Zróbmy to w sterylnych warunkach. Innym bardzo dobrym sposobem jest zabieranie w podróże próbek kosmetyków. W szczególności te produkty, których nie stosujemy codziennie (np. peelingi, maseczki), warto jest zbierać i mieć przygotowane do zapakowania do kosmetyczki podróżnej. Jak zastąpić kosmetyki płynne Ilość kosmetyków płynnych, jaką wolno nam wnieść na pokład samolotu w bagażu podręcznym jest bardzo ograniczona. W tym samym limicie musimy zmieścić też składniki apteczki. Nie ma jednak konieczności, żebyśmy rezygnowali z części kosmetyków, ani abyśmy kupowali je na miejscu. Możemy niektóre z nich zastąpić ich wersjami stałymi. Zamiast żelu pod prysznic weźmy mydło w kostce. Swoją funkcję doskonale spełni szampon w kostce (również w codziennym użytkowaniu). Nieco gorsze doświadczenia mam z odżywką w kostce, która zwykle dość ciężko się pieni. W miejsce tradycyjnego dezodorantu możemy stosować ałun, jest on tańszy, bardziej ekologiczny i zdrowszy dla naszej skóry. Makijaż możemy zrobić kosmetykami mineralnymi w proszku (nie tylko w podróży). Naturalna pielęgnacja w podróży Moja wieczorna rutyna bazuje na zasadach koreańskiej pielęgnacji. W podróży, kiedy skóra jest szczególnie narażona na szkodliwe działanie czynników zewnętrznych, nie zaniedbuję tej rutyny. Do zmywania makijażu używam wielorazowego płatka kosmetycznego (zmywa makijaż nawet bez użycia dodatkowego produktu) lub oliwy z oliwek. Następnie myję twarz delikatnym mydłem o naturalnym składzie (od wielu lat używam też szczoteczki sonicznej). Jeśli mam wątpliwości co do składu kosmetyku, sprawdzam jego składniki we włoskim słowniku INCI. Raz na parę dni stosuję peeling, w podróż zabieram pojedynczą próbkę. Ciekawym sposobem jest też zrobienie peelingu z cukru, który dostajemy w kawiarni. Następny bardzo ważny krok to tonizacja, do której używam hydrolatów. Na podróż przelewam małą ilość do maluteńkiej butelki z atomizerem (zapas hydrolatu oraz buteleczki z atomizerem, a także z pipetką warto kupić od zrób sobie krem). Potem stosuję serum i krem do twarzy, a pod oczy nakładam płatki kolagenowe. A jak Ty dbasz o cerę i włosy kiedy wyjeżdżasz za granicę? Chętnie przeczytam Twoje wskazówki!
Jak oszczędzać na jedzeniu w podróży?

Co warto zabrać z Polski, z myślą o tanim jedzeniu w podróży, a czego lepiej nie brać? Co zdrowego i pożywnego łatwo jest przygotować w każdych warunkach? Jakie gadżety warto kupić, jeśli planujemy częstsze wyjazdy? Często podczas podróży planuję oszczędzać na jedzeniu i sama gotować. Choć uwielbiam chodzić do ciekawych lokali i próbować regionalnej kuchni w restauracjach, część posiłków wolę przygotowywać sama. Pozwala mi to nie tylko zaoszczędzić pieniądze, ale też mieć lepszą kontrolę nad tym, w jaki sposób się odżywiam. Zdrowa przekąska w plecaku ratuje mnie też przed koniecznością pójścia do podejrzanie wyglądającej knajpy, kiedy w okolicy nie ma niczego ciekawego lub gdy bardzo mi się spieszy. Gadżety, które zmieszczą się nawet w bagażu podręcznym Jak wiecie z poprzedniego artykułu (tego), plecak dozwolony jako bezpłatny bagaż podręczny w tanich liniach lotniczych w zupełności wystarcza na kilkudniowy wyjazd. Jeżeli planujemy oszczędzać na jedzeniu w podróży, jest parę drobiazgów, które warto do niego zapakować. Kiedy nie zatrzymuję się w domu u znajomych ani u nieznajomych, zwykle zabieram ze sobą małe turystyczne sztućce. Pakuję też silikonowy kubeczek składany w harmonijkę. Wsypuję do niego trochę płatków owsianych lub musli, a kiedy robię się głodna, kupuję jogurt. W bagażu podręcznym łatwo mieszczę też butelkę z filtrem. Niewiele miejsca w torbie zajmują woskowijki, wielorazowego użytku opakowania na żywność. Pakuję w nie kanapki i owoce, dzięki którym nie muszę zapychać się przez cały dzień ciastkami z supermarketu. Ostatnia rzecz, która pomaga zmniejszyć wydatki na jedzenie bez konieczności kompromisu na tle przyjemności z posiłku, jest zabranie maluteńkich opakowań z odrobiną naszych ulubionych przypraw (sól, pieprz, zioła prowansalskie…). Które produkty spożywcze warto zabrać z Polski? Zanim zdecydujemy, czy chcemy ze sobą zabrać jakieś artykuły spożywcze, upewnijmy się, że ich wwiezienie na teren kraju, do którego się wybieramy, jest legalne. Można to sprawdzić np. na stronie urzędu celnego danego kraju lub na naszych stronach rządowych. Kontrole zwykle nie są bardzo restrykcyjne, warto jednak mieć świadomość istniejących ograniczeń prawnych. Do Norwegii, na przykład, z jakiegoś powodu nie wolno przywozić ziemniaków. Kiedy już wiemy, co wolno nam przewieźć przez granicę, zastanówmy się, co warto zabrać. Do niektórych krajów dozwolone jest wwożenie jedynie fabrycznie zapakowanych produktów spożywczych. Jeżeli zasada ta nie dotyczy kraju, do którego się wybieramy, możemy zabrać ze sobą pewną ilość suchych produktów, które sprzedawane są w dużych opakowaniach. Mam na myśli kawę, herbatę, płatki owsiane, ryż, białko w proszku. Przed wyjazdem możemy też sprawdzić przybliżone ceny naszych ulubionych produktów typowe dla danego kraju (na forach czy grupach podróżniczych lub po prostu na stronie supermarketu). Jeżeli zauważymy, że cena któregoś z nich jest znacznie większa od tej, do której jesteśmy przyzwyczajeni, rozważmy przywiezienie ze sobą małej jego ilości. Jeżeli szukacie pomysłów na proste potrawy, które można łatwo i tanio przygotować w podróży, na moim Instagramie, pod tym linkiem, znajdziecie parę inspiracji. Jeśli planujemy oszczędzać na jedzeniu w podróży – planujmy My, poznaniacy, mamy oszczędzanie we krwi. Nie trzeba nam tłumaczyć, że najlepszym przyjacielem oszczędzania jest planowanie. Warto planować nie tylko te posiłki, które zamierzamy przygotować samodzielnie. Jeśli chcemy spróbować lokalnej kuchni, jeszcze przed wyjazdem sprawdźmy, jakie potrawy są typowe dla regionu, do którego się udajemy. Zastanówmy się, które dania nas najbardziej interesują i znajdźmy lokale, gdzie są one serwowane. A jak wybrać dobrą restaurację? Odradzam korzystanie z popularnych portali, które tworzą rankingi najlepszych miejsc. Pozycja w takim rankingu najczęściej zależy od tego, ile pieniędzy dany lokal przeznaczy na ten cel. Moim zdaniem najbardziej wiarygodnym źródłem są blogerzy kulinarni – pasjonaci dobrego jedzenia, którzy długo pracują na zaufanie czytelników i nie zaryzykują jego utraty dla łatwego zarobku. Bardzo lubię przeglądać recenzje w języku włoskim. Włosi są wyjątkowo wymagający w kwestiach dotyczących jedzenia. Jeżeli jakąś restaurację polecają, to znaczy że jedzenie jest tam naprawdę dobre. W niektórych krajach bardzo prężnie działają inicjatywy takie jak Too Good To Go. Pozwalają one na zakup jedzenia restauracyjnego, które zostaje na koniec dnia. Na forach i grupach podróżniczych na pewno znajdziemy szczegółowe porady. Warto to sprawdzić i rozważyć pobranie aplikacji i korzystanie ze sporych obniżek cenowych.
Jak się spakować do małego bagażu podręcznego tanich linii lotniczych?

Praktyczne rady, dzięki którym zmieścisz do małego plecaka wszystko, co będzie Ci potrzebne, podczas krótkiej podróży tanimi liniami lotniczymi (i nie tylko). Podpowiedzi w co warto zainwestować jeśli planujesz częstsze wyjazdy. W ostatnim czasie drastycznie zmalała ilość bagażu, jaką możemy wnieść na pokład samolotu tanich linii lotniczych bez dodatkowych opłat. Czy to znaczy, że nie jesteśmy już w stanie podróżować samolotami ponosząc jedynie koszty samego biletu? Oczywiście, że nie! 😉 W tym artykule dzielę się moimi sposobami, które pozwalają zaoszczędzić naprawdę sporo miejsca w plecaku. Korzystam z nich nie tylko podczas podróży samolotem. Dzięki nim mój bagaż jest lżejszy i lepiej zorganizowany. Jedyna niezbędna rzecz w podróży to… W podróże raczej nie zabieram ze sobą portfela. Zabiera dużo miejsca w torbie i ułatwia robotę kieszonkowcom. Genialnym gadżetem, który chroni moje dokumenty, karty płatnicze i gotówkę jest płaska nerka. Zakładam ją pod ubranie i jest całkowicie niewidoczna, a jednocześnie zachowuję do niej swobodny dostęp (chyba, że założyłabym sukienkę). Moją płaską nerkę zakładam też do piżamy kiedy śpię w hostelach lub innych zbiorowych miejscach noclegowych – schroniskach, campingach i na lotniskach. (No dobra, na lotnisku nie przebieram się w piżamę😉). Jak zmieścić w małym plecaku ubrania na kilka dni? Dla odpowiedzi na to pytanie istotne są dwie kwestie – po pierwsze odpowiedni dobór ubrań, po drugie optymalny sposób ich pakowania. Zadanie jest jeszcze trudniejsze, jeżeli w miejscu, z którego wyjeżdżamy panują zupełnie inne warunki pogodowe niż w tym, do którego się udajemy. Dobrze jest więc, jeśli nasza mini garderoba kapsułowa, którą tworzymy na czas podróży, zawiera elementy, które łatwo dają się transformować. Letnie ubrania docieplam bielizną z bawełny termicznej. Niektóre sweterki (kardigany lub golfy) mogą spełniać funkcje zarówno bluzki, jak i warstwy wierzchniej. Aby zaoszczędzić miejsce w torbie, szukam rzeczy, które będą wielofunkcyjne. Wybieram górę od kostiumu, która sprawdzi się też jako biustonosz sportowy (i nie zniszczy się tak w torbie, jak profilowane miseczki). Bardzo lubię zabierać ze sobą sportowe sandały (polecam markę TEVA). Służą mi jako obuwie domowe, klapki ochronne pod prysznic oraz dodatkowa para butów latem. Zimą natomiast na czas podróży owijam się wielkim kwadratowym szalem, który potem służy mi jako mały kocyk. Przed zimnem w podróży ratują mnie też legginsy z bawełny termicznej. W nocy służą mi jako piżama, a w naprawdę zimny dzień zakładam je pod spodnie. Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że dodatkowa warstwa przy samym ciele dużo bardziej mnie ogrzewa niż dodatkowy sweter. Do tego w torbie bielizna termiczna zajmuje znacznie mniej miejsca. A teraz jak to wszystko zmieścić w małym plecaczku? Wszyscy wiemy, żeby na czas podróży tanimi liniami lotniczymi największe i najdelikatniejsze rzeczy zakładać na siebie. A jak zapakować resztę? Mi do tego celu idealnie służy worek próżniowy – pralka. Powietrze spuszczam z niego poprzez wentylek, bez konieczności używania żadnych dodatkowych sprzętów. Worek zabezpiecza ubrania przed pobrudzeniem czy zamoczeniem, pomaga utrzymać porządek w plecaku i szybko przejść przez procedurę kontrolną na lotnisku. Co dla nas najważniejsze, pozwala zaoszczędzić sporo cennego miejsca w torbie. Oprócz ubrań, wkładam do niego też ręcznik szybkoschnący średniego rozmiaru. Czy nasze rzeczy się pogniotą? Niestety tak, ale na to też mam świetny sposób. Jeśli chcecie się dowiedzieć w jaki sposób radzę sobie z prasowaniem bez żelazka zajrzyjcie tutaj na mojego Instagrama. Co jeszcze warto spakować na podróż tanimi liniami lotniczymi? Drugą najistotniejszą po ubraniach kategorią przedmiotów, które zabieramy ze sobą w podróż są kosmetyki. Jest to na tyle obszerny temat, że postanowiłam napisać o nim osobny artykuł. Kiedy zapakujemy już ubrania i kosmetyki, wciąż zostanie nam odrobina miejsca. Warto je wypełnić przedmiotami, które w czasie podróży mogą nam naprawdę ułatwić życie. Pierwsza rzecz to mała apteczka (plastry, pęsetka, tabletki przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, węgiel aktywny – po kilka tabletek, raczej nie całe plastry). Moja apteczka zawiera zawsze kilka ampułek soli fizjologicznej. Używam jej do przemywania ran, pielęgnacji skóry, nawilżania oczu i okazjonalnie (!) do przechowywania soczewek kontaktowych. Mój mały niezbędnik zawiera też hotelowy zestaw igła i nitki oraz obcinaczkę do paznokci. Jeśli masz słaby sen, polecam uzupełnienie niezbędnika o zatyczki do uszu. Zabieram ze sobą także szmacianą torbę. Mój plecak jest wypełniony po brzegi, a ja po wylądowaniu kupuję jakieś jedzenie, a w ciepłym kraju zdejmuję część ubrań, które miałam na sobie w samolocie. Wszystkie te rzeczy wkładam do materiałowej torby. Jeśli chcesz sprawdzić przed wyjazdem, czy niczego nie zapomniałeś, na moim Instagramie (tutaj) znajdziesz checklistę. A jeżeli planujesz podczas podróży oszczędzać na jedzeniu, sprawdź w tym artykule, co jeszcze warto spakować do plecaka. Nawet jeśli zabierasz tylko bagaż podręczny w tanich liniach lotniczych.
Najlepsze planszówki i gry karciane dla osób uczących się języków obcych

Gry pudełkowe, które pozwalają szlifować znajomość języka obcego. Doskonałe pomysły dla każdego kto wybiera się na Erasmusa lub pracuje w międzynarodowym środowisku. Propozycje na każdą kieszeń. Chcesz spróbować swoich sił i zagrać w ulubione gry towarzyskie w języku obcym? A może szukasz znajomych, z którymi mógłbyś ćwiczyć umiejętności językowe, ale nie masz łatwości nawiązywania rozmów z nowymi osobami? W tym artykule znajdziesz listę najciekawszych gier oraz podpowiedzi, jak je wykorzystać do nauki języka. To także idealne pomysły na prezent dla przyjaciela poligloty. Chcesz kupić dobre gry nie wydając majątku? Przeczytaj dalej, a dowiesz się jak to zrobić! Gry towarzyskie dostępne w polskich sklepach Mam kilka ulubionych planszówek, zakupionych w polskich sklepach, w które często gram w gronie moich międzynarodowych przyjaciół. Świetnie sprawdza się Dixit. Jest to gra, w której uczestnicy podają hasła, które mają kojarzyć się z elementami przedstawionymi na ilustrowanych kartach. Ponieważ karty nie zawierają żadnych słów, ani liter, w Dixit możemy zagrać w dowolnym języku. Dodatkowo, nie jest konieczna biegła znajomość języka. W grze posługujemy się krótkimi hasłami, możemy też zgodzić się na korzystanie ze słownika. Na dosyć podobnej zasadzie działa gra Tajniacy, ale jeżeli chcemy w nią grać w różnych językach, koniecznie wybierzmy wersję z obrazkami! W tej grze także posługujemy się skojarzeniami, ale tu rozgrywki są drużynowe. Dyskutujemy więc z pozostałymi członkami naszej drużyny i wspólnie próbujemy rozszyfrować sposób myślenia osoby, która podała nam hasło. Warto też wziąć pod uwagę polskie wydania pudełkowe, zawierające ilustrowane karty oraz karty z hasłami w języku polskim. Grając z obcokrajowcami będziemy korzystać z doskonale przygotowanych obrazków, ale karty z tekstem będziemy musieli przetłumaczyć lub zastąpić innymi. W tej kategorii szczególnie polecam grę Imago, zawierającą transparentne karty z prostymi symbolami. Losujemy hasło i przedstawiamy je zgadującym, poprzez nakładanie na siebie kilku kart, które razem stworzą złożony obraz. W dosyć podobny sposób będziemy przedstawiać nasze hasła w grze Koncept. Tam jednak nie tworzymy własnej ilustracji z połączenia innych, a wskazujemy na różne ilustracje, które stanowią podpowiedzi. Kolejną wersją rysunkowych kalamburów jest gra Inspektor tusz, w której rysować będziemy niewidzialnym tuszem. Dopiero gdy upłynie czas na odgadnięcie hasła, po zdjęciu czerwonych okularów, zobaczymy nasz rysunek. Z kolei w grze Pensilly będziemy rysowali trzęsącym się długopisem. Alternatywne wykorzystania popularnych wydań pudełkowych Bardzo często najlepsze planszówki towarzyskie, po tym jak okażą się sukcesem, zostają wydawane w różnych wersjach tematycznych (np. edycja familijna, edycja junior, edycja bez cenzury). Chętnie korzystam z tych gier zastępując oryginalne karty moimi własnymi. Umieszczam na nich podobne hasła, ale wyłącznie z kategorii, która mnie interesuje. Najczęściej jest to kultura danego kraju lub słówka z różnych kategorii (w tym artykule pobierzesz darmowe karty ze znanymi przedstawicielami kultury włoskiej, a poniżej znajdziesz karty z nazwami zawodów w języku włoskim – oba zestawy możesz wykorzystać w połączeniu z wieloma spośród wspomnianych przeze mnie gier). Moje ulubione wydania pudełkowe to gry: 5 sekund, Party Alias oraz Ego. Kliknij poniżej, aby pobrać PDF. Innym rozwiązaniem pozwalającym na ciekawe urozmaicenie dowolnej gry towarzyskiej (pomysły znajdziesz w tym artykule), jest wykorzystanie gadżetów zawartych w różnych pudełkowych wydaniach gier. „Pożyczmy” sobie odmierzacze czasu, żetony i sztuczne pieniądze, dzwonki, ruletki, tarcze z obracaną wskazówką. Poszukajmy też innych gadżetów w sklepach z zabawkami. Do wszelkich gier słownych rewelacyjnie sprawdzą się rozpraszacze, takie jak mikrofon zmieniający głos lub baloniki z helem. W upalny dzień możemy odgadywać hasła lub wymieniać słówka z wylosowanych kategorii rzucając do siebie balonikami wypełnionymi wodą. Najlepsze planszówki w zagranicznych wydaniach Mam w swojej szafce całkiem sporo włoskich wydań ciekawych planszówek. Większość z nich udało mi się kupić w Polsce, w bardzo dobrej cenie. Są to głównie egzemplarze powystawowe, których wiele wystawianych jest na polskiej platformie allegro.pl (także w innych językach). Czasami brakuje pojedynczych kart, a pudełko zwykle jest uszkodzone, jednak nie ma to wpływu na rozgrywkę, a cena jest naprawdę niska. Udało mi się w ten sposób zakupić m.in. Generazione mimo (pokazywanie haseł przez gesty), Penna Pazza (czyli wspomniany Pensilly), Trivial Pursuit (quiz), Il Collegio (quiz), Blabla Pocket (nietuzinkowe pytania osobiste). Mam więc karty z hasłami do kalamburów, z quizami sprawdzającymi wiedzę ogólną oraz z tematami do rozmów. Kiedy podróżuję z moimi włoskimi przyjaciółmi i tak zabieram same karty, czas odmierzamy telefonem, a punkty naliczamy tym co mamy pod ręką. Jedna z najlepszych planszówek, jakie udało mi się zakupić w bardzo niskiej cenie to Né sì né no. Gra polega na tym, że czytamy naszemu przeciwnikowi kolejne pytania z karty prowokując go do tego, aby w odpowiedzi użył słowa „Sì” lub „No”. Wymaga to od graczy dużej uwagi i kreatywności. Planszówki, na które warto wydać trochę więcej Na koniec wspomnę o grach, które posiadają moi znajomi lub które planuję kupić przy najbliższym pobycie we Włoszech. Część z nich można zamówić z przesyłką do Polski, np. na portalu Amazon. Bardzo podoba mi się gra Party Game Americano, zawierająca karty ze stwierdzeniami „Non ho mai…” („Nigdy nie robiłem…”). Można nimi grać na punkty, na pieniądze lub na tzw. karniaki. Na pewno pozwoli lepiej poznać naszych przyjaciół i będzie pretekstem do wielu rozmów (podobnie jak wspomniane już karty Blabla pocket tego samego wydawnictwa). Planuję też zakup włoskiej wersji językowej gry Czarne historie (Storie nere). Tu narrator zapoznaje się z rozwiązaniem zagadki kryminalnej, a następnie czyta pozostałym graczom podpowiedź. Ich zadaniem jest dojście do prawdy poprzez zadawanie odpowiednich pytań. Jeżeli chcecie nauczyć się języka kolokwialnego, w tym także wulgarnego, polecam grę Carte contro l’umanità (Karty przeciwko ludzkości), a także podobne do niej What do you meme? oraz New Phone Who Dis?. Nie spodobają się one osobom wrażliwym, ale ktoś kto łatwo się nie gorszy na pewno się uśmieje. Rozgrywający losuje pierwszą kartę, zawierającą początek zdania lub dziwny obrazek, a pozostali wybierają spośród swoich kart najbardziej pasującą odpowiedź. Pierwszy gracz czyta wszystkie zdania i wskazuje to, które najbardziej go rozbawiło. Rozgrywka jest szczególnie interesująca, kiedy gramy z bliskimi przyjaciółmi i znamy nawzajem nasze poczucie humoru. A jakie są według Ciebie najlepsze planszówki do nauki języków obcych? Chętnie skorzystam z Twoich podpowiedzi i wypróbuję nowe gry.
Darmowe gry towarzyskie, wspomagające naukę języka i poznawanie kultury kraju

Wskazówki dla wszystkich, którzy uczą się języka obcego i szukają pomysłów na ciekawe aktywności, dające okazję do mówienia w tym języku lub do ciekawej i stymulującej powtórki słówek. Dla każdego poziomu zaawansowania. Darmowe materiały PDF. Uczysz się włoskiego (lub innego języka) i szukasz pomysłów na urozmaicenie nauki? Bardzo polecam gry towarzyskie – wydania pudełkowe lub samodzielnie przygotowane karty. Kilka własnych zestawów już stworzyłam i tutaj się nimi dzielę. Zbierz ekipę i umówcie się na wspólne rozgrywki. Wykorzystaj moje propozycje na spotkaniach ze znajomymi z kursu językowego lub zorganizuj tandem językowy. A może jesteś na Erasmusie lub pracujesz w międzynarodowym środowisku? Gry towarzyskie to także doskonały pomysł na integrację! Powtórka słówek może być świetną zabawą Chyba każdy pamięta z dzieciństwa gry takie jak memory, domino czy Piotruś. Każda z nich świetnie się nadaje do powtórki słówek. Wystarczy, że podczas rozgrywki będziemy za każdym razem głośno nazywać przedmioty przedstawione na ilustracji. Możemy też łączyć w pary słówka z ich definicją lub z przeciwieństwem (tutaj i tutaj znajdziesz pliki PDF z ilustrowanymi kartami do wydrukowania). Bardzo zabawną grą są kalambury. Możemy je urozmaicać wprowadzając różne „utrudniacze”. Umówmy się, że zawodnicy mają pokazywać przeciwieństwo wylosowanego słówka. Albo że muszą prezentować hasło z zamkniętymi oczami, stojąc na jednej nodze lub tyłem do swojego zespołu. Skorzystajmy z gadżetów, o których więcej przeczytasz w następnym artykule. Kolejne ciekawe gry do ćwiczenia słówek to wisielec, koło fortuny oraz państwa-miasta. W tym ostatnim przypadku proponuję ustalić własne kategorie i odmierzać czas klepsydrą, zamiast grać dopóki pierwszy gracz nie uzupełni wszystkich rubryczek. Ciekawie jest, kiedy w każdej rundzie losujemy np. po pięć kategorii. W załączonym poniżej pliku PDF znajdziesz gotowe do wydrukowania karty z kategoriami słówek. Kliknij poniżej, aby pobrać PDF. – JUŻ NIEDŁUGO Gry towarzyskie, które każdego zachęcą do mówienia w języku obcym Gier, które pomogą nam ćwiczyć umiejętność mówienia w języku obcym jest bardzo dużo. Wiele jednak zależy od poziomu naszej znajomości języka. Początkującym bardzo polecam grę kim jestem (przyczepiamy sobie na czole wylosowaną karteczkę z nazwiskiem słynnej postaci lub innym hasłem). Poniżej załączam gotową grę dla uczących się języka włoskiego. W przygotowanym przeze mnie wariancie znajdziesz nazwiska słynnych Włochów. Plik zawiera także listę pytań, którą mniej biegli w języku włoskim gracze mogą przejrzeć przed rozgrywką. Te same karty z nazwiskami możemy wykorzystać także w popularnej grze towarzyskiej time’s up. Są to trzy rundy kalamburów – w pierwszej opisujemy hasła całymi zdaniami, w drugiej jednym słowem, a w trzeciej samymi gestami. Mniej zaawansowani uczniowie mogą się umówić, że w pierwszej rundzie opisują hasła po polsku, a dopiero w kolejnej po włosku. Ci bardziej biegli mogą dodawać różne utrudnienia, np. zakaz używania słów rozpoczynających się na daną literę lub tych pisanych od wersaliku. Kolejną grą towarzyską, która da nam doskonały pretekst do mówienia w języku obcym jest tabu. Tutaj także mamy bardzo wiele możliwości dopasowania zasad do poziomu na jakim w danym momencie są uczący się. Początkujący nie mają żadnych słów zakazanych oprócz samego hasła i mogą odrzucać słówka, których nie rozumieją bez utraty punktów. W przypadku ograniczeń dla uczniów zaawansowanych i dla native speakerów, ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. Skorzystajmy z gadżetów imprezowych, takich jak mikrofon zmieniający głos mówiącego albo śmieszne maski do rozpraszania przeciwników. Dopiszmy własne zasady Masz w swojej szafce chińczyka, grzybobranie, węże i drabiny, Jengę lub bierki? Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby do którejkolwiek z tych i innych prostych gier towarzyskich dopisać własne zasady. Poprzez wspólną grę chcemy uczyć się języka. Umówmy się więc, że kiedy wyrzucimy daną liczbę oczek, dublet, kiedy staniemy pionkiem na jakimś polu lub kiedy ruszymy bierką, musimy wykonać polecenie. Jego realizacja może być warunkiem koniecznym, by móc wykonać swój ruch, może wpływać na punktację. Jeśli nie wykonamy polecenia, musimy oddać bierkę lub grzybek. Może też oznaczać dla nas dodatkowe utrudnienie lub jego brak. W ramach kary możemy klocek Jengi lub bierkę dotykać tylko lewą ręką. Nie masz pomysłów na polecenia? Wymieńmy 5 czy 10 słówek z wylosowanej dziedziny bądź rozpoczynających się na daną literkę. Gestami pokażmy znaczenie co najmniej trzech haseł z karty, na którą trafiliśmy. Podajmy przeciwieństwa do podanych wyrazów. Podajmy wskazaną formę danego czasownika (participio passato, imperativo indiretto, passato remoto dla trzeciej osoby liczby mnogiej etc.). Ułóżmy zdanie zawierające wskazane trzy wyrazy. A może stworzymy wszystkie te polecenia w wersji bez cenzury? Lub o tematyce podróżniczo-kulturowej? A może to co nas łączy to pasja do motoryzacji lub do piłki nożnej? Masz więcej pomysłów? Podziel się nimi w komentarzu! Bardzo chętnie je wypróbuję! A jeśli moje propozycje Ci się podobają, udostępnij ten artykuł w swoich mediach społecznościowych. Inspirujmy się nawzajem!
Najlepsze zabawy integracyjne na każdą okazję

Pomysły na zabawy integracyjne, które pomogą uczestnikom spotkania się otworzyć. Zabawy, które doprowadzą do ciekawych, niesztampowych rozmów i pomogą znaleźć wspólne zainteresowania. Darmowe materiały PDF. Organizujesz spotkanie, w którym będą uczestniczyli ludzie, którzy zupełnie się nie znają? Nie wiesz co zrobić, żeby Twój zespół pracowniczy lepiej się poznał? A może wyjeżdżasz na Erasmusa i chcesz szybko znaleźć i dobrze poznać nowych ludzi? Pomysły, które opisuję w tym artykule, doskonale sprawdzą się w tych wszystkich i w wielu innych okazjach. Wykorzystaj je i daj mi znać, które okazały się najlepsze dla Ciebie i Twoich znajomych! Jak dowiedzieć się ciekawych rzeczy o naszych rozmówcach Wypytywanie naszych rozmówców o ich życie może czasami prowadzić do niezręcznych sytuacji. Szczególnie, kiedy zbyt dobrze się nie znamy. Aby skłonić nowego znajomego, by podzielił się kilkoma informacjami o sobie, zagrajmy w Wykrywacz kłamstw. Ułóżmy trzy bądź cztery zdania będące ciekawostkami na nasz temat. Niech jedno z nich będzie fałszywe, a pozostałe zgodne z prawdą. Zadaniem reszty uczestników zabawy jest identyfikacja nieprawdziwej informacji. Kiedy w ramach wolontariatu prowadziłam zajęcia z angielskiego dla dorosłych w Grecji, w obozie dla uchodźców z Bliskiego Wschodu, gra ta pozwoliła mi poznać lepiej moich uczniów i szybko znaleźć wspólne tematy. Bardzo dużą jej zaletą jest to, że każdy rozmówca sam wybiera informacje, którymi chce się dzielić. Jest to szczególnie ważne, kiedy spotykamy się z grupą ludzi, którzy mają za sobą trudne doświadczenia. Pamiętam, że najbardziej szokującą dla moich uczniów informacją na mój temat (wszyscy obstawiali ją jako fałszywą) było to, że nie słodzę herbaty. Często podczas spotkań integracyjnych bardzo dobrze mi się rozmawia z kilkoma pierwszymi osobami i dlatego nie poznaję nikogo więcej. Tobie też się to zdarza? Proponuję zabawę integracyjną „Co nas łączy?”, która da nam okazję do wymiany kilku zdań ze wszystkimi obecnymi na spotkaniu. W załączniku poniżej znajdziesz wersję przygotowaną przeze mnie do integracji między dziećmi polskimi i ukraińskimi. Na spotkania integracyjne dla innych grup warto przygotować inne pytania. Każdy uczestnik spotkania otrzymuje tabelkę z różnymi kategoriami informacji na swój temat (np. najwięcej razy obejrzany serial, najgorszy gatunek filmowy, ulubiony superbohater). Wpisujemy swoje odpowiedzi, a następnie, nie pokazując nikomu naszej tabelki, rozmawiamy kolejno z pozostałymi osobami. Dla każdego pytania szukamy osoby, która udzieliła takiej samej odpowiedzi, jak my. Kiedy taką znajdziemy, obok pytania zapisujemy jej imię. Wygrywa ten, kto zapisze imiona przy największej liczbie pytań. Niesztampowe rozmowy Czy tylko mnie nudzą pierwsze rozmowy z nowopoznanymi osobami, w większej grupie, w głośnym miejscu? Najpierw: skąd jesteś? co tutaj robisz? Następnie: czym się zajmujesz? jakie masz hobby? W końcu: jak spędziłeś lub będziesz spędzał wakacje czy sylwestra? Takie pytania sprawiają, że czuję się trochę jak na rozmowie kwalifikacyjnej, a moim zadaniem jest przedstawić siebie w jak najlepszym świetle i za wszelką cenę uniknąć niezręcznej ciszy. Co zrobić, żeby zmienić dynamikę pierwszych rozmów podczas spotkania integracyjnego? Odpowiednio dobrane karty z tematami do rozmów rozruszają nawet tych najmniej wygadanych uczestników zabawy! Moja pierwsza propozycja to karty „Nigdy nie…” ze stwierdzeniami dotyczącymi naszej przeszłości (często grałam w alkoholową wersję tej gry na Erasmusach 😉). Możemy poszukać gotowych kart w wydaniu pudełkowym lub haseł w aplikacji na telefon. Warto jednak odpowiednio dobrać zestaw kart do okazji. Inne treści sprawdzą się na imprezie firmowej, inne dla nastolatków, a jeszcze inne na wieczór kawalerski. Wpływ na dobór tematów ma także stopień formalności relacji łączącej uczestników zabawy oraz poziom zażyłości między nimi. W załączniku znajdziecie przygotowane przeze mnie karty dla dzieci w wieku szkolnym. Przygotowując je, kierowałam się przede wszystkim tym, żeby rozmowa nie wprowadzała podziałów (np. na tych, którzy byli na egzotycznych wycieczkach zagranicznych i tych, których rodziny nie mogły sobie na to pozwolić). Tematy dobrałam w taki sposób, żeby każdemu uczestnikowi zabawy dały możliwość opowiedzenia kilku ciekawych anegdot ze swojego życia (np. o tym, jak przygotowali rodzicom śniadanie do łóżka lub jak spadli z drzewa). Poznajmy się jeszcze lepiej Na podobnej zasadzie możemy przygotować lub znaleźć karty ze zdaniami zaczynającymi się od słowa „Gdybym…”. W tym wariancie nie będziemy opowiadać o swoich doświadczeniach, a dzielić się naszymi marzeniami i postrzeganiem świata. Będą to więc nieco bardziej prywatne rozmowy. Podam kilka przykładowych haseł. Gdybym mógł/mogła zdobyć jedną umiejętność bez uczenia się, wybrałbym/wybrałabym… Gdybym mógł/mogła dostać się teraz w dowolne miejsce na Ziemi, byłoby to… Możemy zapisywać nasze odpowiedzi na kartce, np. odpowiedzi na 5 pytań, które najbardziej nas zainteresowały. Następnie ktoś na środku będzie odczytywał nasze zapiski, a my będziemy pisemnie typować autorów. *** Grałeś kiedyś w którąś z opisanych przeze mnie gier? A może znasz jakieś inne, o których tu nie wspomniałam? Podziel się w komentarzu swoimi doświadczeniami! Chętnie o nich poczytam i sama skorzystam z Twoich propozycji.
