Wielka powtórka słówek czyli „Gdzie można kupić…”

Autorskie pomysły na gry i zabawy na zajęcia powtórkowe ze słówek dla dzieci w różnym wieku. Kilka wariantów. Darmowe ilustrowane karty do wydrukowania. Nauka przez zabawę. Sprawdź, czy Twoi uczniowie wiedzą „Gdzie można kupić…”. Na ostatnie zajęcia z naszymi ukraińskimi dziećmi zaplanowałyśmy gry i zabawy pozwalające na powtórzenie słówek z całego semestru. Jak zwykle, opis gry mojego pomysłu oraz ilustrowane karty do wydrukowania znajdziesz w pliku PDF poniżej. W artykule opisuję zajęcia, które przeprowadziłyśmy wraz z @dziennik_toli (autorką ilustracji) w Otwartej Przestrzeni Wsparcia. Jestem pewna, że znajdziesz w nim wiele inspiracji, które będziesz mógł wykorzystać na swoich zajęciach. Kliknij poniżej, aby pobrać plik PDF z grą. Przygotowanie do zajęć W dzień zajęć, z samego rana, pojechałam pożyczyć potrzebne na nasze zajęcia przedmioty. Moja czteroletnia bratanica czekała już na mnie z zabawkowym koszykiem sklepowym z przygotowanymi specjalnie zabawkowymi owocami, warzywami, pieczywem, a także kilkoma ubrankami dla lalek. Poza tym sama zgromadziłam inne przedmioty codziennego użytku, takie jak nitka, guziki, pocztówki, gąbka, wszystko to co miałam pod ręką. Początek Zajęcia rozpoczęliśmy stałym punkt programu – powtórką imion (pisałam o tym już tutaj). Po kilku miesiącach spotkań i wspólnych zabaw dobrze je pamiętaliśmy, więc dzieci same zgłaszały się, żeby od razu spróbować powiedzieć imiona wszystkich kolegów i koleżanek. Następnie rozpoczęliśmy pierwszą zabawę wprowadzającą. Na stole rozłożyłyśmy wszystkie przyniesione przedmioty i postawiłyśmy pusty koszyk zakupowy. Wymieniałyśmy kolejne rzeczy (całym zdaniem, np. Gdzie jest papryka?, Kto znajdzie pocztówkę?), a ten kto je znalazł, mógł włożyć je do koszyczka. Nie wiem czy wszystkie dzieci tak mają, ale zauważyłyśmy, że te nasze bardzo lubią ścigać się w poszukiwaniach. Widać też, że czują się wyróżnione, kiedy mogą coś zbierać (np. karty) lub coś przekładać na jakieś miejsce, tak jak w tym przypadku, z koszykiem. Staramy się więc zawsze dawać im taką możliwość. Druga gra polegała na tym, że wykładałam na stole po cztery przedmioty z koszyka zakupowego i przypominaliśmy sobie wspólnie jak one się nazywają po polsku. Następnie dzieci zakrywały oczy, a ja zabierałam jeden z artykułów. Kto pierwszy powiedział czego brakuje, ten otrzymywał ten przedmiot. W tej zabawie nasze dzieci chyba największą przyjemność czerpały z prób oszukiwania i podglądania 😉. Zabawy sensoryczne Jak łatwo zauważyć, opisane aktywności to były te same zabawy wprowadzające, co na zajęciach, na których posługiwałyśmy się ilustrowanymi kartami. Posiadanie przedmiotów o różnych kształtach daje jednak inne możliwości, które moim zdaniem rewelacyjnie sprawdzają się do nauki słówek (także dla dorosłych). Ucząc języków obcych bardzo staram się, żeby moi uczniowie (niezależnie od wieku) łączyli w głowie nowo poznane słówka z ich znaczeniem, a nie z ich tłumaczeniem na język ojczysty. Pozwala to nie tylko uniknąć tak zwanych kalek językowych, ale też zacząć od razu myśleć w języku obcym, bez tłumaczenia w głowie każdego słowa. Zabawy sensoryczne są bardzo pomocne w uzyskaniu tego celu. Na początek Tola zawiązała mi oczy, a ja wystawiłam dłonie i poprosiłam dzieci, żeby wkładały mi do rąk różne przedmioty. Mówiłam jak te rzeczy się nazywają, a dzieci sprawdzały czy trafiałam z odpowiedzią (warto czasem specjalnie podać złą odpowiedź, żeby sprawdzić ich uważność 😉). Następnie dzieci kolejno zgłaszały się, żeby zająć moje miejsce. Chyba wszystkie były chętne, żeby spróbować. „Gdzie można kupić…” Po zabawie z zawiązywaniem oczu wróciliśmy do stolika. Rozłożyłyśmy na nim karty z ilustracjami różnych sklepów (drogeria, piekarnia, sklep z pamiątkami itp., znajdziesz je w załączonym pliku PDF). Najpierw dzieci pokazywały paluszkami, gdzie można kupić kolejne produkty z koszyczka. Następnie rozdałyśmy dzieciom małe kwadratowe karteczki i zaczęliśmy to co nasze dzieci lubią najbardziej – rysowanie. Pokazywałyśmy kolejne ilustrowane karty, a dzieci na swoich karteczkach miały narysować dowolne produkty, które można kupić w danym sklepie. Nasze ostatnie spotkanie zakończyliśmy grą „Gdzie można kupić…” w wariancie, który właściwie dzieci same wybrały (bardzo sprawdza się elastyczne podejście do przygotowanego wcześniej planu zajęć). Był ruch, rywalizacja i nagrody w postaci naklejek, a wszystko to miało na celu powtórkę polskich słówek z różnych kategorii. Rozstawiliśmy krzesełka w okręgu, a na krzesełkach ułożyłyśmy karty ze sklepami. Losowałam kolejne produkty, a dzieci biegały wewnątrz kółka i ścigały się kto pierwszy znajdzie właściwy sklep. Co jakiś czas przestawiałyśmy karty ze sklepami, żeby nie było za łatwo. Jedna z dziewczynek, która potrafi czytać zgłosiła się, żeby zająć moje miejsce i losować słówka. Wszystkie dzieci uzbierały spore ilości naklejek i po skończonej zabawie obkleiły się nimi na nogach, rękach, na czole i policzkach. Co myślisz o moich pomysłach na zajęcia językowe dla dzieci? Może masz jakieś sugestie, co mogłabym poprawić? Albo pomysły jak dostosować moje pomysły do innych grup dzieci? Chętnie przeczytam Twoje spostrzeżenia. Daj mi znać!

BARSZCZ UKRAIŃSKI VS. ŻUREK, czyli najlepszy przepis na naukę słówek

Język i kulturę różnych krajów najlepiej jest pokazywać dzieciom przez zabawę! Jeśli zgadzasz się z tym stwierdzeniem, przeczytaj artykuł i pobierz darmowy plik z przepisem na wyjątkową grę, dzięki której Twoi ukraińscy uczniowie nauczą się polskich słówek, a przy tym nawzajem sprawdzicie swoją wiedzę o Waszych krajach! Tym razem podczas zajęć z naszymi ukraińskimi dziećmi zamieniliśmy się w kucharzy. Ugotowaliśmy z papierowych składników barszcz ukraiński i żurek we własnoręcznie przygotowanych garnkach. Przy okazji dowiedzieliśmy się ciekawych rzeczy o naszych krajach. W załączniku znajdziesz plik PDF z zasadami wymyślonej przeze mnie gry. Wydrukuj ilustrowane karty (ilustracje od @dziennik Toli) oraz listy poleceń i ograniczeń. Baw się ze swoimi uczniami  i odkrywaj razem z nimi kulturę polską i ukraińską. A jeśli potrzebujesz inspiracji na całe długie zajęcia, koniecznie przeczytaj ten artykuł. Kliknij poniżej, aby pobrać PDF. POMYSŁ NA GRĘ Wiele tygodni myślałam nad zasadami tej gry, ale było warto! W pierwotnym założeniu gra była przeznaczona dla mieszanej narodowo grupy dzieci i miała polegać na rywalizacji w poznawaniu kraju drużyny przeciwnej. W takiej wersji nie moglibyśmy jednak w nią zagrać na naszych zajęciach. Ostatecznie udało mi się wymyśleć takie zasady, które wiedziałam, że sprawdzą się podczas zabawy z naszymi dziećmi (i w każdej innej grupie ukraińskich dzieci poznających język i kulturę Polski). Przy układaniu poleceń pomógł mi przyjaciel z Ukrainy, który od wielu lat mieszka w Polsce i bardzo dobrze zna kontekst kulturowy i językowy obu krajów. Dzięki temu i ja poznałam tradycyjne ukraińskie bajki czy ludowy taniec ukraiński (dziękujemy, Serhij i @oldskulowacafe 😊!). NIETYPOWY POCZĄTEK Z tygodnia na tydzień coraz lepiej znamy nasze dzieci. Wiemy już, co najbardziej lubią robić (rysowanie, wycinanki, zbieranie kart) oraz jakie są ich ulubione potrawy (czekolada i ogórki 😉). Dzięki temu możemy lepiej dopasowywać nasze zabawy do ich oczekiwań. Tym razem postanowiłyśmy zacząć zajęcia od jednej z ulubionych i najbardziej angażujących nasze dzieci aktywności. Po szybkim powtórzeniu naszych imion, wzięliśmy się za prace manualne. Zrobiliśmy razem dwa srebrne garnki z pokrywkami, w których następnie mieliśmy ugotować zupy. Kiedy oba garnki były już gotowe, rozłożyłyśmy na stole wszystkie składniki (karty, które znajdziesz w załączonym pliku) i dzieci zgadywały, jakie zupy mieliśmy gotować. Pojawiło się silne lobby zwolenników zupy pomidorowej, ale na szczęście udało nam się dojść do porozumienia 😉. Kiedy najmłodsze dzieci zaakceptowały wybór menu (barszcz ukraiński i żurek), opisaliśmy nasze garnki, a najstarsza dziewczynka, która potrafi czytać polskie słowa, dostała karty z przepisami na obie zupy. Czytała kolejne składniki, a dzieci szukały na stole właściwych kart i wrzucały je do odpowiedniego garnuszka. NAUKA SŁÓWEK Żeby dobrze utrwalić sobie wszystkie słówka, tym razem zamiast w Memory zagraliśmy w Piotrusia. Ważne, żeby w momencie kiedy dzieci zdobywają parę kart i wyrzucają ją ze swojego wachlarzyka, powiedziały na głos, jak nazywa się produkt przedstawiony na ilustracji. Mieliśmy już przygotowane garnki i wszystkie składniki, ale żeby ugotować zupę potrzebna jest też kuchenka. Czekało nas więc jeszcze jedno zadanie manualne – zrobienie płyty kuchennej z kartonu i starych płyt CD oraz pokręteł do regulowania temperatury, ze starych plastikowych zakrętek. Gdy wszystko było gotowe, mogliśmy rozpocząć naszą grę. BARSZCZ UKRAIŃSKI VS. ŻUREK Wzięliśmy dwie kostki do gry oraz wydrukowane kartę poleceń i kartę ograniczeń. Nie dzieliliśmy się na drużyny i nie rywalizowaliśmy ze sobą. Losowaliśmy kolejne polecenia i wspólnie je wykonywaliśmy. Zbieraliśmy składniki na obie zupy. Nasze dzieci, jak łatwo było przewidzieć, najbardziej cieszyły się z poleceń, które mówiły o rysowaniu. Były też bardzo zadowolone, kiedy znały odpowiedzi na pytania sprawdzające wiedzę o naszych krajach. Jeśli chcesz zobaczyć więcej zdjęć, odwiedź mnie na Instagramie lub Facebooku. I koniecznie daj mi znać jak Twoim uczniom podobało się wspólne gotowanie zupy! Czy poradziliście sobie ze wszystkimi poleceniami?